Czy meble z PRL są coś warte i po czym poznać sztukę, którą da się sprzedać
Część mebli z PRL ma dziś wartość, ale to mniejszość. Szukają ich ludzie, którzy chcą konkretnych form z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych: foteli, krzeseł, niskich komód na smukłych nóżkach, stolików z litego drewna albo forniru. Meblościanki, wersalki i segmenty z płyty wiórowej, których w mieszkaniach po dziadkach stoi najwięcej, rzadko znajdują chętnych. Zanim cokolwiek wywieziesz albo wystawisz, poświęć godzinę na sprawdzenie kilku rzeczy opisanych niżej.
Co sprawia, że jeden mebel z PRL ma wartość, a inny tylko swoje lata
Wiek sam w sobie nie robi z mebla przedmiotu kolekcjonerskiego. W PRL meble produkowano seryjnie, w ogromnych nakładach, i większość z nich to zwykłe sprzęty codziennego użytku, dziś po prostu stare. Zainteresowanie budzą te, które mają rozpoznawalną formę, zostały porządnie wykonane i przetrwały w stanie pozwalającym na odnowienie. Moda na wzornictwo z połowy ubiegłego wieku trzyma się od dłuższego czasu, ale dotyczy głównie lżejszych, prostych mebli: niskich komód, foteli z drewnianymi podłokietnikami, stolików kawowych, regałów na cienkich nogach.
Masywne zestawy z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, z ciemną okleiną, szybkami w drzwiczkach i ozdobnymi listwami, mają znacznie węższe grono odbiorców. Nie znaczy to, że nikt ich nie weźmie. Znaczy tyle, że sprzedaż będzie trudna, a dla wielu rodzin rozsądnym celem okazuje się oddanie mebla komuś, kto go użyje, zamiast liczenia na zarobek. Dobrze wiedzieć to przed wystawieniem ogłoszenia, a nie po miesiącu ciszy w skrzynce.
Lite drewno, fornir czy płyta wiórowa: jak to sprawdzić samemu
Materiał najłatwiej ocenić od spodu, od tyłu i na krawędziach, czyli tam, gdzie producent nie musiał niczego ukrywać. Wysuń szufladę i obejrzyj jej boki. Lite drewno ma słoje, które biegną przez całą grubość deski i widać je również na przekroju. Fornir to cienka warstwa prawdziwego drewna naklejona na płytę, więc rysunek słojów kończy się na krawędzi, a pod spodem widać inny materiał. Płyta wiórowa na odpryśniętym rogu pokazuje sprasowane drobne wióry, a okleina z tworzywa ma powtarzalny, nadrukowany wzór, który wygląda identycznie na każdym froncie.
Lite drewno i dobry fornir przemawiają na korzyść mebla, bo da się je odnowić: przeszlifować, zaolejować, uzupełnić ubytki. Płyta wiórowa po zalaniu pęcznieje i się kruszy, a starej okleiny foliowej nie da się sensownie wyszlifować. Ta jedna obserwacja często wystarcza, żeby odróżnić komodę, o którą ktoś zapyta, od komody, która przesiedzi w ogłoszeniu cały sezon.
Naklejki, pieczątki i projektanci, czyli ślady pochodzenia
Odwróć krzesło, odsuń komodę od ściany, zajrzyj do wnętrza szuflad. Sporo mebli z tamtych lat ma na spodzie albo na plecach naklejkę, pieczątkę albo wypalony znak zakładu, który je wyprodukował, czasem z datą. Taka metryczka niczego nie przesądza, ale bardzo ułatwia rozmowę z kupującym i sprawdzenie, czy podobnych egzemplarzy ktoś w ogóle szuka. Zrób jej wyraźne zdjęcie, zanim zaczniesz czyścić mebel, bo stare naklejki łatwo zetrzeć razem z kurzem.
Druga sprawa to projekt. Część mebli z PRL miała konkretnych autorów i krąży dziś pod ich nazwiskami albo pod nazwą modelu. Najbardziej znanym przykładem jest fotel 366 Józefa Chierowskiego, produkowany w dużych ilościach i do dziś rozpoznawany przez miłośników wzornictwa. Jeśli masz mebel o charakterystycznej formie, wpisz w wyszukiwarkę jego opis razem ze słowem PRL i porównaj zdjęcia. Uważaj na ogłoszenia, w których każdemu fotelowi przypisuje się słynne nazwisko, bo pomyłek i naciągania jest w nich sporo.
- naklejka, pieczątka albo wypalony znak zakładu na spodzie, plecach lub w szufladzie
- lite drewno albo fornir zamiast płyty z okleiną z tworzywa
- lekka, prosta forma: smukłe nogi, niskie korpusy, drewniane podłokietniki
- oryginalne uchwyty, zamki i okucia, nawet jeśli są zniszczone
- brak śladów kołatka, czyli drobnych otworków i świeżej mączki drzewnej
Stan i kompletność: co odstrasza kupujących od starego mebla
Kupujący meble z epoki liczą się z tym, że będą je odnawiać. Rysy, przetarty lakier czy wyblakła tapicerka to dla nich normalna sprawa. Odstraszają ich wady, których nie da się łatwo naprawić albo które przeniosą się do mieszkania. Na pierwszym miejscu stoi kołatek: drobne okrągłe otworki w drewnie i jasna mączka pod meblem świadczą o tym, że w środku coś żeruje. Taki mebel trzeba odizolować od reszty i wyleczyć, zanim ktokolwiek go zabierze.
Drugi problem to zapach i wilgoć. Komoda, która przez lata stała w piwnicy albo na strychu, często pachnie stęchlizną, a fornir zaczyna odchodzić od podłoża. Trzeci to braki i przeróbki: wymienione uchwyty, dorobione nogi, sklejka w miejscu oryginalnych pleców. Mebel kompletny, nawet zmęczony, radzi sobie dużo lepiej niż ładnie odmalowany składak z trzech różnych egzemplarzy.
| Cecha mebla | Zwykle pomaga | Zwykle przeszkadza |
|---|---|---|
| Materiał | lite drewno, fornir na solidnej płycie | płyta wiórowa z okleiną z tworzywa |
| Forma | lekka, prosta, na smukłych nogach | masywny zestaw na całą ścianę |
| Pochodzenie | czytelna naklejka lub pieczątka zakładu | brak śladów, nazwisko przypisane na siłę |
| Okucia i uchwyty | oryginalne, nawet zużyte | wymienione na współczesne |
| Stan drewna | rysy, przetarcia, wyblakły lakier | kołatek, pęcznienie, odchodzący fornir |
Kogo zapytać o mebel, zanim go sprzedasz albo oddasz
Pewność dają ludzie, którzy na co dzień obracają takimi meblami: renowatorzy, sklepy z meblami z drugiej ręki, antykwariaty, a także grupy kolekcjonerów wzornictwa z PRL w mediach społecznościowych. Wyślij im kilka zdjęć: całość, spód z ewentualną naklejką, zbliżenie na materiał i na wady. Odpowiedź w rodzaju „to popularny model, ale w tym stanie trudno go będzie sprzedać” też się przydaje, bo oszczędza ci tygodni czekania na kupca, który nie przyjdzie.
My nie wyceniamy mebli i ich nie kupujemy. Przy opróżnianiu odkładamy jednak na bok wszystko, co rodzina wskaże, więc nic nie musi zniknąć, zanim ktoś obejrzy to na spokojnie. Dobra kolejność wygląda tak: najpierw zdjęcia i pytania do znawców, potem decyzja, co sprzedajesz, co oddajesz, a co zostaje w rodzinie, i dopiero na samym końcu wywóz mebli, których nikt nie chce.
Meblościanka z lat siedemdziesiątych: zwykle sentyment, rzadko pieniądze
Najczęstsze pytanie w mieszkaniach po dziadkach dotyczy segmentu na całą ścianę. Odpowiedź bywa rozczarowująca: takich meblościanek powstało bardzo dużo, większość zrobiono z płyty wiórowej z okleiną, a ich gabaryty nie pasują do dzisiejszych mieszkań. Kupujących jest niewielu, a ci, którzy się zgłaszają, chcą zwykle jednego modułu albo witryny, nie całości. Jeśli segment ma fornir w dobrym stanie i oryginalne okucia, spróbuj sprzedać go w częściach. Jeśli nie, potraktuj go jak zwykły duży mebel do wyniesienia.
Jeden mebel przy własnym transporcie możesz zawieźć do PSZOK albo wystawić na zbiórkę gabarytów. Każda gmina w Trójmieście i okolicy prowadzi to po swojemu, z własnym harmonogramem i listą przyjmowanych odpadów, a reguły bywają zmieniane, więc przeczytaj aktualne zasady na stronie urzędu, zanim zniesiesz segment pod blok.
Wywóz meblościanki robimy razem z rozkręceniem na miejscu, bo w całości taki segment rzadko mieści się w drzwiach i na zakręcie klatki. Zabieramy też resztę ciężkich rzeczy bez szans na kupca, czyli zwykły wywóz starych mebli z mieszkania, piwnicy albo strychu. Zadzwoń pod 573 583 195 w dni robocze między 8:00 a 18:00 (w soboty do 15:00) i opisz, co zostało. Wycena jest bezpłatna, termin ustalamy w trakcie rozmowy. Jeżeli w grę wchodzi opróżnianie mieszkań w całości, powiedz o tym od razu, wtedy planujemy auto i ekipę na cały lokal, a nie na jeden segment.
Masz taki przypadek u siebie? Opisz go przez telefon. Wycena jest bezpłatna.
Zadzwoń: 573 583 195Odnawiać przed sprzedażą czy zostawić mebel tak, jak jest
Pokusa jest duża: przeszlifować, pomalować, zmienić uchwyty i wystawić mebel jako odnowiony. Kupujący meble z epoki często wolą jednak egzemplarz nieruszony, bo sami chcą zdecydować o renowacji i boją się amatorskiej roboty, którą potem trzeba zdejmować. Pomalowanie fornirowanej komody farbą kryjącą zamyka jej drogę do miłośników oryginalnego drewna, a to właśnie oni zwykle są gotowi przyjechać po nią z drugiego końca Trójmiasta.
Rozsądny zakres przygotowania to dokładne czyszczenie, odkurzenie wnętrza szuflad, dokręcenie poluzowanych elementów i zdjęcia w dziennym świetle. Tapicerki nie pierz na siłę, jeśli nie wiesz, z czego jest zrobiona. Jeżeli masz do mebla dokumenty, rachunek albo zdjęcie z rodzinnego albumu, na którym stoi w mieszkaniu sprzed lat, dołącz je do ogłoszenia. Taka historia nie zrobi z płyty wiórowej dębu, ale potrafi przekonać niezdecydowanego kupującego.
Pamiątka czy towar: kiedy rodzina ocenia meble inaczej niż rynek
Przy mieszkaniu po rodzicach albo dziadkach wartość mebla liczy się na dwa sposoby i rzadko te rachunki się spotykają. Kredens, przy którym jadło się niedzielne obiady, dla kogoś z rodziny jest bezcenny, a w ogłoszeniu nie wzbudzi żadnego zainteresowania. Bywa też odwrotnie: niepozorny fotel z przedpokoju, na który nikt nie zwracał uwagi, okazuje się modelem, o który dopytują kolekcjonerzy. Obie oceny są uczciwe, tylko dotyczą czegoś innego.
Najmniej kłótni wywołuje prosta zasada: najpierw każdy z rodziny mówi, co chce zatrzymać dla siebie, niezależnie od tego, ile to jest warte. Dopiero to, czego nikt nie wziął, idzie do oceny pod kątem sprzedaży. Kiedy ktoś zabiera mebel, który mógłby się sprzedać, uzgodnijcie to głośno przy wszystkich, zamiast zostawiać sprawę niedopowiedzianą. Zdjęcia ze spisem, kto co bierze, przydają się później bardziej, niż się wydaje w dniu porządków.
Najczęstsze pytania
Czy wszystkie meble z PRL są dziś modne?
Nie. Szukane są przede wszystkim lekkie, proste formy z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych: fotele, krzesła, niskie komody, stoliki. Ciężkie zestawy z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych mają dużo mniej chętnych i często łatwiej je oddać niż sprzedać.
Jak sprawdzić, czy w meblu jest kołatek?
Szukaj drobnych okrągłych otworków w drewnie, zwłaszcza na plecach, nogach i spodzie, oraz jasnej mączki drzewnej pod meblem albo w szufladach. Świeża mączka oznacza, że owady są aktywne. Takiego mebla nie przenoś do innych pomieszczeń i nie oddawaj dalej, dopóki drewno nie zostanie wyleczone.
Czy wycenicie mebel przy opróżnianiu mieszkania?
Nie wyceniamy mebli i ich nie skupujemy. Na prośbę rodziny odkładamy wskazane sztuki na bok, żeby można je było spokojnie pokazać renowatorowi albo antykwariuszowi. Wywozimy wyłącznie to, o czym zdecydujesz, a reszta zostaje na miejscu.
Gdzie szukać podobnych mebli do porównania?
W serwisach ogłoszeniowych i na grupach kolekcjonerów wzornictwa z PRL. Wpisz rodzaj mebla, materiał i charakterystyczne cechy, a potem porównaj zdjęcia, zwłaszcza nogi, uchwyty i naklejki. Patrz na ogłoszenia szybko zdjęte, a nie na te, które wiszą miesiącami.
Czy meblościankę lepiej sprzedawać w częściach?
Czasem tak. Pojedyncza witryna, niska szafka albo komoda z segmentu łatwiej znajdzie miejsce we współczesnym mieszkaniu niż całość na długość ściany. Sprawdza się to przy modułach z fornirem w dobrym stanie. Elementy z płyty wiórowej z okleiną foliową zwykle nie znajdą kupca nawet osobno.
Co zrobić z fotelem o znanym projekcie, ale w złym stanie?
Nie wyrzucaj go od razu. Rama w dobrym stanie bywa dla renowatorów ciekawsza niż sama tapicerka, którą i tak wymieniają. Zrób zdjęcia konstrukcji i spodu, pokaż je w grupie kolekcjonerów albo w zakładzie tapicerskim i dopiero potem zdecyduj, co dalej.
Czy stare meble z PRL nadają się do oddania za darmo?
Często tak, jeśli są całe, suche i bez kołatka. Krzesła, stoliki, regały i komody łatwo znajdują chętnych na lokalnych grupach z rzeczami do oddania, zwłaszcza wśród osób, które lubią odnawiać meble. Gorzej z wielkimi segmentami i wersalkami, bo mało kto ma miejsce i transport, żeby je zabrać.
Co z tego wynika
Mebel z PRL ma wartość wtedy, gdy łączy rozpoznawalną formę, porządny materiał i stan pozwalający na odnowienie. Lekkie meble z litego drewna albo forniru, z naklejką zakładu i oryginalnymi okuciami, pokaż znawcom przed podjęciem decyzji. Segmenty z płyty wiórowej, wersalki i meble z kołatkiem rzadko znajdują kupca, więc szkoda na nie miesięcy czekania. Najpierw zdjęcia i pytania, potem sprzedaż albo oddanie, na końcu wywóz reszty.